El Clan, reż. Pablo Trapero

Premiera 11 marca!

Twarz z tego plakatu może śnić się po nocach. Choć na tym zdjęciu Puccio nie wyraża aż takiej obojętności i oziębłości, jak na innym ujęciu – to nadal jest twarzą, która przeraża. To typ człowieka, którego motywacji nie da się zrozumieć. Tzn. motywację – czyli pogoń za pieniędzmi – tak, ale nie da się pojąć, jak człowiek może tak postępować. Zwłaszcza, że postępowanie rani nie tylko ofiary i ich rodziny, ale tymi zleceniami Arquimedes niszczy własną rodzinę. Tego nie dostrzega, a zamiast tego terroryzuje, manipuluje uczuciami najbliższych, przekonuje, że wszystko zawdzięczają jemu… Nie trudno w tej pozbawionej emocji twarzy Arquimedesa dostrzec podobieństwo do włoskiego polityka Giulio Andreottiego, sportretowanego w Boskim. 

Jak widać El Clan prezentuje historię, wobec której nie sposób przejść obojętnie, bez oceniania bohaterów argentyńskiej historii. Nie potrafię odciąć się od fabuły filmu, aby móc krytycznie ocenić realizację tematu. Samo to świadczy wiele o obrazie Pablo Trapero. Jest to film, który angażuje widza, manipuluje jego emocjami, aby oceniał człowieka, który stał się bohaterem filmu, aby komentował historię, której osoby nieinteresujące się dziejami krajów Ameryki Południowej – nie znają. Odwraca uwagę widza od samego filmu.

El Clan gra emocjami widza, nie przedstawia historii chronologicznie, co jest dość częstym zabiegiem stosowanym przy thrillerach politycznych, aby odbiorca mógł sam poskładać kawałki układanki. Zaburzenie chronologii fabuły pozwala też spojrzeć inaczej na bohaterów. Np. Alex i Monica, którzy w pierwszym ujęciu wydają się być przypadkowymi ofiarami dyktatora, a potem okazują się współpracownikami terrorystów, by znowu stać ofiarami, ale już uzasadnionymi. Jedna ze scen, która szczególnie zapadła mi w pamięci, to seks Alexa i Monici w samochodzie. Dynamika aktu miłosnego została przepleciona scenami tortur, które w tym czasie wykonywano na kolejnej ofierze Arquimedesa. Obie sceny przepełnione przemocą i krzykami, oba akty działy się w prymitywnych warunkach – jednak mimo dużego podobieństwa emocje bohaterów każdej z tych scen oznaczały co innego.

Nienawiść, współczucie, bezradność, poczucie niesprawiedliwości, złość i chęć zemsty – to emocje jakie pozostały mi po obejrzeniu filmu. Sami oceńcie, czy chcecie doświadczyć czegoś podobnego po seansie. Bo gwarantuję, że na emocjonalną obojętność (co za oksymoron!), która cechuje głównego bohatera, nie ma co liczyć.

2 thoughts on “El Clan, reż. Pablo Trapero

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *