Afrykamera 2016: Nie dojrzewając do związku (Hedi, reż. Mohamed Ben Attia)

Polska premiera 23 września!

Są mężczyźni, którzy nigdy nie powinni wikłać się w relacje z kobietami. Wskutek różnych doświadczeń, głównie wyniesionych z domu rodzinnego, nie dojrzeli do odpowiedzialnego tworzenia z kimś związku. Bo najpierw trzeba mieć porządek we własnej głowie, aby móc potem przejąć myśli i problemy drugiej połówki oraz dzielić się z nią swoim życiem.

Już na samym początku filmu zastanawiałam się, na ile Hedi będzie podobny do Fusiego. Obaj mężczyźni są marionetkami w rękach szefa i matki. Ale na tym paralele się kończą, ponieważ wraz z rozwojem fabuły pozornie niechlujny Fusi pokazuje, że jak jest potrzeba to potrafi być dojrzałym, odpowiedzialnym i opiekuńczym partnerem. Natomiast elegancki Hedi zagubionym maminsynkiem zostanie zawsze.

Hediego poznajemy na zebraniu akwizytorów w firmie Peugeota, z którego dowiadujemy się o kryzysie gospodarczym (a gdzie on nie jest obecny?), w związku z nim sprzedaż samochodów maleje, ale zdaniem pracowników jest ratowanie tej sytuacji. To nie motywuje do pracy. Do wypalenia zawodowego u Hediego przyczynia się także przeniesienie miejsca pracy do Mahdi, miejscowości sporo oddalonej od miejsca zamieszkania, oraz brak urlopu w tygodniu poprzedzającym jego ślub. Małżeństwo okazuje się być zaaranżowane, a wspólne spędzenie czasu narzeczonych ogranicza się do kilku chwil rozmowy w samochodzie. Do tego wszystkiego dochodzi matka, która preferuje starszego syna i to jego chwali na każdym spotkaniu towarzyskim. Natomiast Hediemu stale układa życie, począwszy od wyboru studiów, pracy, aż po żonę i wystrój ich nowego domu. Widać, że to wszystko Hediego przerasta, jednak on nie ma odwagi sprzeciwić się temu wszystkiemu, zostaje w roli marionetki, kierowanej przez matkę, brata i szefa.

Zmienia to wszystko jeden wieczór w Mahdi. Początkowo myślałam, że bohater zamierzał przećwiczyć noc poślubną, bo przecież narzeczona nie dawała się nawet pocałować. Jednak ta noc okazała się być dla bohatera wyzwoleńcza. Hedi odkrył, co to znaczy mieć marzenia i plany, czego sam chce od życia i z kim chce spędzić życie. Następująca później ostra kłótnia z matką i bratem ma przekonać widzów, że Hedi zmężniał i teraz postawił na samorealizację oraz postanowił odciąć pępowinę. Powinniśmy oczekiwać happy endu, bo na taki zasługiwała już dwukrotnie oszukana Rym, pracownica z hotelu. Zalążek niepokoju o powodzenie tej misji zaczęły budzić pytania Hediego o moment ustatkowania się u Rym oraz silna chęć nocnego powrotu do domu po paszport i inne rzeczy potrzebne do wyjazdu.

I przyznam się, że choć spodziewałam się takiego zakończenia, to nie rozumiem, co sprawiło, że bohater podjął taką decyzję. Czy znajdywał upodobanie w ranieniu wszystkich najbliższych mu kobiet? Wiadome jest to, że wygrała tu miłość do najważniejszej w życiu mężczyzny kobiety, do matki. Czy na decyzję wpłynęła rozmowa z bratem, przyznającego się do tego, że w domu rodzinnym nic go nie trzyma, że jego życie jest we Francji, u boku kobiety, której matka nigdy nie zaakceptuje? Jeśli Hedi zadecydował nadal żyć pod maminym kloszem, można być pewnym, że w kryzysowych momentach historia będzie zataczać koło. Bohater będzie znowu swoim buntem krzywdził matkę, żonę i nową kochankę. Strzeżcie się go!

Ocena: 6/10

1 thought on “Afrykamera 2016: Nie dojrzewając do związku (Hedi, reż. Mohamed Ben Attia)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *