Seks jest boski – Krystyna Strączek, o. Ksawery Knotz

Sam tytuł książki może już wzbudzić zainteresowanie, zwłaszcza jak do świadomości potencjalnego czytelnika dojdzie informacja, iż autorem jest ksiądz. Wszakże dominuje przekonanie, że księża raczej bardzo rzadko wypowiadają się w sprawach seksu, a jeśli już to jest to temat, który zamiatają głęboko pod dywan. Trzeba przyznać, że ksiądz Knotz podszedł bardzo profesjonalnie do tematu, omawiając zagadnienie współżycia w ujęciu biblii rozumianej poprzez interpretację Kościoła. Jednakże, jeśli drogi czytelniku spodziewasz się nowego otwarcia Kościoła na sprawy seksu, możesz się zawieść. Oczywiście postępem możemy nazwać już kwestię głębokiego zajęcia się tym tematem. Jednakże tak naprawdę jest to książka mówiąca stricte o seksie małżeńskim, gorąco go popierająca, a nawet krytykująca część zatwardziałych pogrobowców ortodoksyjnego kościoła unikających jak ognia tematu seksu. Co ciekawe autor wskazuje, iż to przyjemność związana z seksem buduje związek i że nie powinien on być nastawiony stricte i wyłącznie na prokreacje. Jest to na pewno interpretacja, którą trudno będzie usłyszeć od przeciętnego księdza.

Nie znajdą w niej natomiast zrozumienia osoby chcące współżyć przed ślubem, a nawet te które chcą stosować prezerwatywy. No cóż, według Kościoła współżycie tu nie buduje miłości, a tacy ludzie są zbudowani z innej kosmicznej materii. Nie znajdą również ukojenia Ci, którzy chcą stosować metodę in vitro, których ksiądz de facto skazuje na bycie bezdzietnymi mentorami (często swego cierpienia) lub ewentualną adopcję, która, jak wiemy, w naszym kraju nie należy do rzeczy prostych. Szkoda, że zamiast walczyć z metodami „nienaturalnymi”, nie poruszono kwestii stosunku kościoła do ułatwień związanych z adopcją. W wersji globalnej to byłby zapewne ruch, który mocno zbliżyłby ludzi do Kościoła, którzy od niego się odwracają, nie znajdując zrozumienia swoich potrzeb i problemów.

Odnoszę wrażenie, iż niestety autor nie wzniósł się ponad oficjalną ideologię Kościoła. Wyraźnie widać, że Kościół nie jest gotowy na głęboką reformę, a także nie jest zainteresowany   otwarciem się na ludzi, którzy od Kościoła się odwrócili. Czytelnik może odnieść wrażenie, że osoby, które zdecydowały się na seks przedmałżeński, traktowane są jak osoby trzeciej kategorii tuż za uprawiającymi seks małżeński oraz bezżennymi żyjącymi w celibacie, wynoszonymi na piedestał na skutek wyboru swej drogi życiowej. Myślę, że z tej poniekąd bardzo ciekawej książki wyziewa wizja Kościoła interpretującego twardo i beznamiętnie przykazanie „nie cudzołóż” a zapominającego o swej roli niesienia sztandaru miłości i przebaczenia, o której mówił Jezus. Wyziewa wizja Kościoła twardo okopanego w okowach swojej tradycji całkowicie nierozumiejącego piękna słowa „seks” w ujęciu elementu łączącego i pogłębiającego uczucie miłości pomiędzy dwojgiem ludzi, również tych, którzy w związku małżeńskim nie są. Ci są tutaj odzierani z tego przywileju. Smutna konkluzja z lektury jest raczej taka, że dopóki Kościół nie otworzy się całkowicie na miłość ludzi, nie zostanie zrozumiany, pogrążając się w ciągłej defensywie. Zresztą w trzynastym ustępie XIII listu do Koryntian jest to dość prosto wyłożone „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość”.

Niezależnie od moich osobistych poglądów książkę bardzo polecam. Pozwoli ona czytelnikowi zrozumieć spojrzenie Kościoła na wiele aspektów związanych z codziennym funkcjonowaniem wiernych, nie tylko w sferze współżycia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *