Koktajlowa dieta, czyli zdrowo, kolorowo i smacznie

Nie będę ukrywać, że nie jestem autorytetem w kwestii zdrowego odżywiania, co głównie wynika z braku czasu (i też siły) na normalne gotowanie, jak uda się zjeść na mieście to jest dobrze. Należę też do osób dość wybrednych, choć zainteresowania kulturą kulinarną trochę otwarły mnie na nowe doświadczenia smakowe, ale co innego próbować, a co innego przygotowywać. I pewnego wiosennego dnia przyszedł mi do głowy pomysł na uzdrowotnienie diety w takiej formie, w której ani moja wybredność ani brak czasu nie będą stać na przeszkodzie. Koktajle. Wrzucasz składniki, miksujesz i wypijasz. I to stało się moim codziennym rytuałem. Robiłam zakupy na 7 przepisów. Wstawałam, patrzyłam na nowy przepis, postępowałam wedle jego wskazówek i wkrótce mogłam cieszyć się mniej lub bardziej smacznym napojem. Potem mogłam zaczynać pracę. Oczywiście, kiedy pojawiły się dni intensywnego podróżowania po całej niemal Polsce, to koktajlowy rytuał został przerwany, ale obecnie do niego wróciłam.

Mnóstwo przepisów można znaleźć w internecie, ale wiedziałam, że w moim przypadku ten nadmiar mnie zgubi, bo po pierwsze będę ograniczać się do ulubionych smaków, po drugie nie będę mogła się zdecydować, po trzecie szybko zaniecham poszukiwań. Postanowiłam iść do księgarni i kupić książkę stricte poświęconą koktajlom. Przyznam się, że ilość tytułów trochę mnie przytłoczyła, ale na pierwszy ogień wybrałam książkę Katarzyny Błażejewskiej Jak zamieszać w swoim życiu, czyli koktajle dla zdrowia i urody, nie tylko dlatego, że wówczas była na promocji, ale wydawała mi się najbardziej przejrzysta. 10 tygodniowych kuracji, co nam daje 70 przepisów. Jedna strona = jeden przepis. Jeden tydzień = jedna kuracja. Na końcu każdej kuracji lista zakupów obejmująca składniki koktajli z całego tygodnia. Bardzo wygodna rzecz, o ile w swojej kuchni posiadasz zarówno blender, jak i sokowirówkę. I tu się pojawiła pierwsza rzecz, która nieco mnie zawiodła, ponieważ dla mnie koktajl od soku różni się tym, że blenduje się wszystkie składniki, a do soku je się wyciska. Okazuje się, że dla autorki jedno i drugie jest koktajlem. Stąd mogłam przetestować w całości jedną kurację na zdrowy brzuch, z pozostałych kuracji wybierałam te na blender. Do tego zakupy komplikuje niedostępność niektórych składników, nie tylko tych sezonowych. Koniec z komplikacjami. Choć o jeszcze jednym muszę napisać, Błażejewska niestety oczekuje doświadczonych odbiorców książki, ponieważ nie precyzuje, które warzywa i owoce należy blendować, a które wyciskać. Nie dla wszystkich jest to obojętne, ponieważ są takie rośliny, jak nać pietruszki, zioła, banany, melon czy awokado, z których w sokowirówce nic się nie wyciśnie. Z kolei pomarańcza, w przeciwieństwie do podobnej mandarynki, kiepsko się blenduje. Co do przepisów, nie wszystkie są precyzyjne, ale sama produkcja koktajli jest na tyle łatwa, że pewnych niedopowiedzeń możemy się domyślić. Ja cenię tę książkę za przejrzystość i za praktyczny układ, na jednej stronie przepis, na drugiej zdjęcie – dobieram sobie dietę pod swoje potrzeby i trochę też pod sezonowość owoców, choć nie wszystkie dostępne latem owoce są do kupienia w tym samym czasie, truskawek raczej się nie kupi wraz z jagodami (a te w tym roku chyba w ogóle są niedostępne), bo jedne otwierają ciepłe miesiące, drugie kończą. Wypróbowałam chyba połowę przepisów, są takie, do których wracam bardzo chętnie, ale są też takie, które niezbyt mi zasmakowały.

W tym tygodniu zaczęłam inspirować się przepisami z innej, grubszej, bo liczącej aż 365 przepisów, książki. Tu już przytłoczyła mnie nie tylko ilość receptur, ale też ich układ. Na jednej rozkładówce znajduje się zwykle około czterech przepisów, napisanych małą czcionką, zdominowanych przez fotografie w tle. Każda „rozkładówka” to jeden typ diety koktajlowej, tu mamy bardzo duży wybór, choć zasadniczo wszystkie łączy to, że są odchudzające – na czym niekoniecznie mi zależy. I tu mała uwaga, bo każdy, komu mówię, że jestem na jakieś diecie (czasem przypadkowo), zaraz reaguje: ale z czego ty się chcesz odchudzać? Nawet sprzedawczyni w księgarni, którą poprosiłam, by mi poleciła jakąś książkę o diecie koktajlowej, to spojrzała na mnie i powiedziała, że pani nie jest ona potrzebna. No cóż, dieta nie równa się odchudzaniu. To może być jej skutek uboczny, ale nie powinien być jej celem. Niewłaściwe odżywianie nie przejawia się tylko nadwagą, najgorsze skutki zazwyczaj są (przez długi czas) niewidoczne, objawiają się przy badaniach lekarskich.

Wracając do książki Zielone koktajle odchudzające i dietetyczne, jak już wspomniałam, nie jest ona aż tak praktycznie skomponowana jak książka Błażejewskiej, ale z drugiej strony przy takiej ilości przepisów musiałaby powstać bardzo gruba księga (a przecież mowa tu o odchudzaniu :P). Co ciekawe, tytuł jest mocno zawężony, ponieważ zielonych koktajli jest tu naprawdę niewiele, a oprócz nich znajdziemy tu przepisy na desery i owsianki – które owszem wykonuje się jak koktajle, tylko inaczej się je podaje. Tutejsze przepisy są bardziej urozmaicone, jeśli chodzi o składniki, śmiało mogę rzec, że tu każdy rodzaj i gatunek rośliny znajdzie swój koktajl. Ponadto, co dla zwolenniczki blendera (sokowirówka generuje sporo odpadów i ma wiele części do mycia) jest w tej książce najcenniejsze, wszystkie przepisy realizuje się przy użyciu tego właśnie sprzętu (choć nie wiem, czy z cytrusów nie będę uprzednio wyciskać soku). Cieszy mnie taka ilość przepisów i ich podział nie tylko na „moce twórcze”, ale też pory roku i dnia – to ostatnie zachęca mnie, by całkowicie przejść na taką mokrą dietę, ale z drugiej strony, skoro to są odchudzające koktajle, to raczej nimi samymi się nie nasycę.

A Wy lubicie koktajle? Polećcie jakiś sprawdzony przepis lub koktajlowe poradniki!

1 thought on “Koktajlowa dieta, czyli zdrowo, kolorowo i smacznie

  1. Od kiedy mamy w domu wyciskarkę wolnoobrotową, to robię tylko soki, tym bardziej, że trochę owoców mam z ogrodu.

    Kiedyś lubiłam koktajl z buraka, marchewki, jabłka, z dodatkiem wody i kilku kropel cytryny. Proste, ale dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *