Świąteczne inspiracje: najlepsze planszówki pod choinkę

Jeśli święta mają być czasem spędzonym z bliskimi, rodziną i przyjaciółmi, ale nie chcecie znowu siedzieć przy suto zastawionym stole i jeść ponad siłę, prowadzić nieciekawe rozmowy o nieobecnych, komentować to, co leci w telewizji, słuchać fałszu w głosie kolędującego wujka… Proponuję planszówki jako rozrywkę odrywającą od przyziemnych tematów i integrującą rodzinę. Bo kiedy, jeśli nie w święta można z rodziną usiąść przy wielogodzinnej rozgrywce, bez poczucia obowiązku zajmowania się innymi codziennymi sprawami?

Gry planszowe to także doskonały prezent pod choinkę dla osób niemal w każdym wieku, o ile wykazują zainteresowanie taką formą spędzania wolnego czasu, choć zawsze można zaryzykować i sprawić taki podarek komuś innemu i być może połknie bakcyla…

Dziś polecę kilka najciekawszych tytułów wydanych w ostatnich latach, które bez problemu kupicie zarówno w sklepie internetowym, jak i w wielu stacjonarnych księgarniach, papierniczych czy hipermarketach. Na końcu wpisu czeka dla Was mała niespodzianka, powiem, gdzie i jak możecie kupić poniższe gry taniej.

To lecimy…

Pędzące żółwie/ślimaki

Zaczynam od tytułu, który już nieraz polecałam, i co więcej, nie ja jedyna jestem miłośniczką tej gry, 99% znajomych grających, w którąś z tych gier również wielbi tę prostą, aczkolwiek niebanalną grę. Do tego stopnia, że Pędzące żółwie w wersji karcianej stanowiły u mnie w tym roku jedną z trzech najczęściej rozgrywanych gier, obok Dixita i Lata z komarami. Reguły są proste: na początku losujesz kartę z kolorem twojego żółwia/ślimaka/jeża i on musi wygrać wyścig, abyś ty wygrał grę. W jaki sposób toczy się gra zależy już od wersji, którą masz. W Pędzących żółwiach zagrywasz odpowiednimi kartami, które podają, jakim żółwiem, ile kroków do przodu lub tyłu trzeba wykonać. Z kolei w Pędzących ślimakach zamiast kart są kolorowe kostki. Jeszcze jedną różnicą między wersjami są relacje między pionkami. Ślimaki wzajemnie się spychają z liści, z kolei żółwie wskakują na siebie i liczą, że skorzystają „z podwózki”. Ponadto w żółwiach wygrywa tylko pierwszy na mecie, z kolei w ślimakach najwięcej punktów otrzymuje miejsce pierwsze, potem ostatnie, potem drugie.

Wtedy kiedy

To karcianka, która umilała nam czas w ubiegłe święta. Pozornie wydaje się jednorazowa, ponieważ, jak to ma miejsce w wielu quizowych tytułach, po poznaniu odpowiedzi kolejna rozgrywka w krótkim czasie nie jest już taka interesująca. Z Wtedy kiedy jest trochę inaczej, bo kart z wydarzeniami jest naprawdę sporo i wystarcza na kilka rozgrywek tym bardziej, jeśli do podstawowej wersji dorzucimy dodatki, a przy okazji wspomnę, że w ostatnim czasie wyszły kolejne trzy (tak, jakby ktoś chciał sprawić mi prezent ;)). A o co chodzi w tej grze? Poczytajcie w tym wpisie.

Potwory w Tokio + dodatki

To bardziej rozbudowana planszówka od pozostałych tu wymienionych. Należy do moich ulubionych tytułów, ponieważ jak pisałam o niej tutaj, posiada wszystkie cechy gry, jakie szczególnie lubię: losowość, strategia, negatywna interakcja, niepowtarzalność rozgrywki, a tę zawdzięczamy, dzięki dużej liczby kart akcji i reakcji oraz postaci, z którą wiążą się inne możliwości działania. Co więcej, grę można ciągle urozmaicać poprzez wprowadzenie kolejnych dodatków, poszerzających charakter postaci czy dodających nową postać lub elementy do planszy. Posiadając podstawę z dwoma dodatkami dodatkami Power Up! i King Kong, mam wrażenie, że jeszcze nie poznałam w pełni wszystkich możliwych scenariuszy gry, a ile jeszcze może się zmienić po wprowadzeniu kolejnych nowych potworów Cthulhu i Anubisa oraz dodatku Halloween… Swoją drogą, gry z dodatkami to prezent wielorazowy, ponieważ przy kolejnej okazji można sprezentować nowy dodatek.

Dopasowani

Ta gra wydaje się bezpieczną propozycją dla osób, względem których nie jesteśmy pewni, jak zapatrują się na gry planszowe i jak radzą sobie z koniecznością opracowania pewnej strategii, by pokonać rywali. Dopasowani to gra zaliczana do kategorii imprezowych, pozwalających sprawdzić, jak dobrze się znamy oraz czy mamy podobne skojarzenia z podanym hasłem. Może okazać się, że lepiej pasujemy do innych osób przy stole niż naszych partnerów… Więcej wrażeń z gry poznacie w recenzji.

 

 

Hollywood

Jako miłośniczka kina nie mogłabym nie polecić Wam całkiem ciekawej planszówki, w której każdy uczestnik ma nakręcić własny film. Dostajesz pieniądze do inwestycji, zbierasz ekipę filmową i kręcisz film zgodnie z konwencją gatunkową, a wszystko po to, by zdobyć najważniejsze branżowe nagrody. Podstawową wersję rozgrywki można urozmaicić dostępnymi w pudełku dodatkami w postaci kart festiwali, łowców nagród i kulis. Chcecie poznać więcej szczegółów? Odsyłam Was do recenzji.

 

 

Głodostwory

To propozycja dla miłośników dynamicznych gier kooperacyjnych, którzy nie wpadają panikę, gdy ostatnie ziarenka piasku przesypują się w klepsydrze. Jest to tytuł, który w prezentacjach dotyczących gier kulinarnych, przedstawiam jako ten odzwierciedlający realia pracy w restauracjach typu fast food: mało czasu, dużo klientów, a kluczem do sukcesu jest udana praca zespołowa. O naszym sposobie na wygranie gry po wielu nieudanych próbach pisałam tutaj.

 

 

Pan tu nie stał! + dodatki

Chyba już nie muszę o tej grze pisać, bo czyniłam to wielokroć, m.in. tutaj. Dla formalności przypomnę, że taki tytuł na rodzinne spotkania przy stole wydaje się doskonały, jeśli jeszcze nie mieliście okazji porozmawiać z przodkami o minionej epoce, którą znamy z filmów Barei. Gracze zmagają się z kolejkową rzeczywistością, w której próbują nabyć produkty spożywczo-przemysłowe. Walczą o najlepsze miejsce w kolejce, bo dzięki temu szanse na pozyskanie sklepowego towaru rośnie. Wygrywa gracz, który zdobył najwięcej najbardziej wartościowych produktów.

Łap za słówka!

To coś dla miłośników klasycznej gry „Państwa, miasta…”. Tutaj losujemy kategorię oraz literkę, na którą mają rozpoczynać się słowa pasujące do kategorii. Ustawiamy klepsydrę i szybko zapisujemy 5 słówek, starając się, by były na tyle oryginalne, aby przeciwnicy ich również nie zapisali, w przeciwnym razie nie otrzymamy za nie punktów. Gra dla każdego do zagrania w każdym miejscu, nawet w pociągu, o czym pisałam tutaj.

 

 

Ryzyk fizyk

To kolejna quizowa propozycja, która od pozostałych tytułów w tej kategorii wyróżnia się oryginalnymi pytaniami – mało kto będzie znał na nie odpowiedź, bo ta też nie jest nam niezbędna do życia. Tutaj liczy się właśnie nie wiedza, a intuicja, kto będzie umiał odpowiedzieć na to pytanie i jaki wynik warto obstawić. Można wiele wygrać całkiem przypadkowo, ale też będąc pewnym odpowiedzi przegrać wszystko. Jest to imprezówka o hazardowym charakterze dla tych, co lubią poznawać osobliwe ciekawostki i nie wstydzą się swojej niewiedzy. Dla tych, co już mają tę grę, dodam, że niedawno wyszedł dodatek Vegas, z pytaniami z kategorii 18+, więc zapowiada się rozgrywka na innym poziomie.

 

A teraz prezent dla Was. Otóż wszystkie gry z Egmontu możecie kupić z 40% rabatem na stronie wydawnictwa (po kliknięciu w baner). Wystarczy, że w koszyku wpiszecie kod przekladaniec . Kod jest ważny do końca roku. Dzięki temu prezenty dla najbliższych kupicie w atrakcyjniejszych cenach. A może sami zechcecie uzupełnić swoje półki z grami o brakujące tytuły? Podzielcie się w komentarzu, co kupiliście.

 

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Egmont.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *