Kilka refleksji o konkursach…

Ostatnio dość często organizuję konkursy oraz sama maniacko wręcz biorę w nich udział. To doświadczenie pozwoliło mi dojść do kilku refleksji, zanotowania paru zjawisk, z którymi postanowiłam się właśnie podzielić.

1. O tym, w jakich konkursach ludzie najchętniej biorą udział, nie trzeba pisać, bo wszyscy organizatorzy sami zaobserwowali, że im mniej roboty, mniej kreatywności i myślenia, tym więcej zgłoszeń. Podczas organizowania konkursu ze Schmittem zaobserwowałam, że utworzyła się jakaś stała ekipa ludzi, która zgłasza się pod każdym postem konkursowym, jeśli wystarczy podać swoje dane i prostą odpowiedź. Nawet kusiło mnie zrobienie większego śledztwa w tej sprawie, bo osoby te mają mało znajomych i zazwyczaj się ze sobą znają na FB. Jak kiedyś będę miała czas i ochotę to może bliżej przyjrzę się tym zależnościom, jednak zdaję sobie z tego sprawę, że takie śledzenie może negatywnie wpłynąć na zainteresowanie moimi konkursami. Niestety kilka doświadczeń sprawiło, że zaufanie do uczestników trzeba mieć ograniczone, bo nie wszyscy chcą się bawić, niektórzy chcą głównie coś zyskać.

Wniosek: w bardziej kreatywnych i wymagających konkursach jest zdecydowanie mniej zgłoszeń, zwłaszcza jeśli one są organizowane przez mniej znane media, jak blogi, a więc szanse na wygraną rosną.

2. Z jednej strony ludzie nie chcą za dużo czasu poświęcać konkursom, z drugiej strony są w stanie za jakąś drobną nagrodę niemal się sprzedać. Pewna nieprzyjemna sytuacja, jaka wytworzyła się wokół wielkanocnego konkursu ze Schmittem, wynikła z tego, że większość uczestników na FB miała to samo zdjęcie profilowe i zdjęcie w tle. To budziło moje podejrzenie, że konta są masowo dublowane. Okazało się, że to był efekt warunku konkursowego organizowanego przez jakiś fanpage. Regulamin FB jasno mówi, że organizator konkursu nie ma prawa wykorzystywać cudze tablice do promowania konkursu i swojej strony (a więc udostępnianie na swojej osi czasu informacji o konkursie jako warunek udziału w nim – jest po prostu łamaniem zasad FB!). W tym przypadku organizator posunął się dalej i zawłaszczył nie tylko oś czasu, ale też setki zdjęć profilowych i teł. Zwolennicy tych zasad uważają, że to nic złego, bo przecież udział w konkursie jest dobrowolny, jak ktoś nie chce udostępniać grafik, zaśmiecać swojej tablicy ogłoszeniami, to nie musi brać udziału w konkursie. Oczywiście, tylko że potem takie profile tracą autentyczność i potem ktoś taki jak ja ma wrażenie, że zamiast z kilkoma osobami, ma do czynienia z jakąś większą maszynerią tworzenia fikcyjnych kont na potrzeby konkursu.

Wnioski: Tak naprawdę nikt na tym nie zyskuje. Dlaczego? Użytkownik może zwiększa udział w konkursie przez udostępnianie tych grafik. W praktyce jego tablica staje się wielkim śmietnikiem, który znajomi albo blokują albo usuwają taką osobę ze znajomych, bo zaśmieca ich tablice aktualności. To prowadzi do tego, że w znajomych zostają tylko inni konkursowi weterani. Jaką stratę ponoszą organizatorzy? Nie zyskują nowych obserwatorów. Po pierwsze w tym natłoku informacji o konkursie pewne ogłoszenia umykają uwadze. Po drugie lajkować i brać udział będą ciągle te same osoby, które są weteranami konkursów i ich nie interesuje nawet, co oferuje zalajkowana marka, tylko to co mogą dostać za darmo. To nie przyciąga klientów, to przyciąga tylko żebraków, którzy po pewnych czasie odlajkują profil, jeśli skończy się fala dawania prezentów.

A więc szanujcie siebie i swoich znajomych. Ja nie mówię, że udostępnianie konkursów jest złe, ale zachowajmy w tym umiar i róbmy to wtedy, kiedy uznamy, że naprawdę warto, a nie dlatego, że tego żądają organizatorzy. I zwracajcie też im uwagę na to, że taką zasadę mogą wprowadzić u siebie na stronie czy blogu, ale korzystając z nośnika FB, muszą stosować się do jego regulaminu, a takimi żądaniami go łamią.

3. Lista powodów, dla których ludzie nie biorą udziału w konkursach, oparta o teksty zasłyszane od znajomych.

„Bo i tak nie wygram…” – jak nie weźmiesz udziału, to na pewno nie wygrasz. Im częściej bierzesz udział w konkursie, tym więcej szans, że coś w końcu wygrasz. Warto poszukać konkursów, gdzie nie widać dużego zainteresowania albo stosunek uczestników do ilości nagród świadczy o tym, że są spore szanse na wygraną. Wtedy warto poświęcić te kilkadziesiąt minut na wykonanie zadania, bo wysiłek się opłaci.

„Bo brałem udział w innych twoich/danej strony konkursach” (+ czasami dodają: „i ostatnio wygrałem”) – jeśli regulamin nie zabrania (a szczerze mówiąc nie spotkałam się, by kiedykolwiek to robił brania udziału w kilku konkursach na stronie czy wygrywania kilku konkursów, to nie rozumiem, dlaczego nie próbować dalej. Twoje regularne uczestnictwo w konkursach danej strony raczej sugeruje, że jesteś stałym czytelnikiem/gościem/klientem, co dla organizatora jest cenną informacją.

„Bo nie chce, by wyszło, że wygrałem po znajomości” – to jest coś, co często słyszę od znajomych, kiedy zapraszam ich do konkursu. Najpierw brali udział, potem mieli wyrzuty sumienia, że wygrali, z czasem przestali w ogóle brać udział (no logiczne, jak wygrana miałaby powodować wyrzuty sumienia, to lepiej nie kusić losu). Powiem tak, rodzina w blogowych konkursach nie bierze udziału, a tego wymaga pewna etyka w tego rodzaju przedsięwzięciach. Natomiast, gdyby wszyscy znajomi mieli unikać moich konkursów, to ich organizowanie nie miałoby sensu, bo zdecydowana większość czytelników bloga to moi znajomi, ponad połowę z nich poznałam dzięki blogowi. Staram się być obiektywna podczas wybierania zwycięzców (jeśli nie jest to loteria). Tak naprawdę wybieram najciekawsze zgłoszenia, a nie zwycięzców. Jeśli naprawdę mam pewne dylematy, bo zwycięzcami okazaliby się tylko najbliżsi znajomi, to wtedy do jury dołącza ktoś z rodziny czy znajomych, aby wybór okazał się bardziej obiektywny. Nierzadko okazuje się, że mój wstępny wybór faktycznie wyłonił najlepszą pracę, a nie pokazał, do kogo żywię największą sympatię. Natomiast, jeśli chcecie pozbawić mnie podobnych dylematów i siebie ewentualnych wyrzutów sumienia, to podpisujcie się po prostu innymi wymyślonymi nickami 🙂 Bliższych znajomych pewnie i tak rozpoznam po sposobie pisania czy wyborze np. tytułu książki, ale ta identyfikacja nie będzie już tak bardzo rzucała się w oczy.

4. Jak to robisz, że ciągle wygrywasz? Czyli garść moich ulubionych miejsc, gdzie organizuje się sporo prostych konkursów, przy których nie trzeba zaśmiecać tablicy.

Zacznę od kilku fanpage’ów, które mam na liście obserwowanych i wyświetlanych w pierwszej kolejności, ponieważ często liczy się refleks: kto pierwszy ten lepszy.

Recenzen’t i duże Ka – to 2 fanpage, na których regularnie wygrywam podwójne bilety do kina. Ile, zwłaszcza temu pierwszemu, zawdzięczam wizyt w kinie, to nie zliczę, ale kilkanaście na pewno. Plusem i minusem jest to, że oba fanpage rozdają zaproszenia na dany seans do trzech tych samych kin, co z jednej strony zwiększa szansę na wygraną w twoim mieście, z drugiej strony, jak jeden nie daje biletów do twojego multikina to drugi też nie i tym razem z darmowego sensu musisz zrezygnować… Chyba że wygooglujesz na innych stronach, ponieważ konkursy z biletami są częścią promocji danego filmu i inne media też otrzymują jakąś pulę dla swoich czytelników. Często wyszukiwarka odsyła mnie do strony Naszemiasto.pl dla wybranego miasta i tam udaje mi się wygrać upragnione zaproszenie.

5kilo kultury – tu najczęściej zaproszenia są dla Warszawy, ale czasami rozdają też do innych miast. Ostatnio udało mi się zdobyć dodatkowe zaproszenia na seanse festiwalowe, niestety doszło do pewnego zaniedbania ze strony organizatora, ponieważ kino nie otrzymało informacji o zwycięzcach konkursu. Na seans udało nam się w końcu wejść, jednak sytuacja była dla obu stron niekomfortowa.

Demotywatory.pl/wygraj – mało kto wie, że na tej stronie oprócz śmiesznych obrazków są konkursy. Dla mnie to świeże odkrycie, dlatego jeszcze nie mogę się chwalić wygranymi, zwłaszcza, że czasami liczbą pytań i zadań do jednego konkursu mogą przytłoczyć potencjalnego uczestnika, ale tych mają wielu, więc mogą stawiać wymagania. Rozdają bilety, DVD, albumy muzyczne i książki. Co poniedziałek na fanpage’u pojawia się rozkładówka z konkursami na cały tydzień.

Dlastudenta.pl – strona iście studencka. Nigdy nie przejrzałam jej całej, zarejestrowałam się tylko dla konkursów, których robią tam całkiem sporo, a odpowiedzi na pytania wymagają tylko umiejętności szukania podstawowych informacji w internecie. Choć bardziej kreatywnych konkursów, z bardziej atrakcyjnymi nagrodami też nie brakuje.

Wyspa.fm – muzyczna strona, na której równolegle organizowane są 4 konkursy z nowymi albumami muzycznymi w roli nagród. Pytania są proste, odpowiedzi można znaleźć w artykule, do którego linkuje strona konkursowa. Wygranie to kwestia szczęścia.

Booklips.pl – coś dla książkomaniaków. Konkursy wymagają przesłania odpowiedzi mejlem, a pytania są różne, czasem z krótką odpowiedzią, a czasem żądają kreatywnego myślenia

Granice.pl – jak wyżej, tylko odpowiedzi przesyła się przez formularz na stronie.

Filmweb – tym razem dla filmomaniaków. Raz udało mi się wygrać jakąś zabawkę z filmu Lissie na lodzie. Tu pytania wymagają kreatywnych odpowiedzi oraz znajomości filmów i aktorów, by móc wymyślić ciekawą odpowiedź na pytania w stylu „którą rolę X uważasz za najciekawszą”?

A tak poza tym polecam obserwować fanpage kulturalnych blogów, księgarni, wydawnictw i innych marek, co jakiś czas jakieś konkursy tam się pojawiają.

Powodzenia!

PS. Przypominam o moim konkursie z gadżetami. Póki co zgłoszeń jest niewiele, więc szanse na wygraną są całkiem spore. Pamiętajcie też, że im większym zainteresowaniem cieszą się konkursy, tym więcej chęci i możliwości zyskuję na organizację kolejnych. W końcu robię to przede wszystkim dla was :).

8 thoughts on “Kilka refleksji o konkursach…

  1. Odnosząc się do zdania „…jeśli regulamin nie zabrania (a szczerze mówiąc nie spotkałam się, by kiedykolwiek to robił) brania udziału w kilku konkursach na stronie czy wygrywania kilku konkursów, to nie rozumiem, dlaczego nie próbować dalej.” – po tym, jak czwarty raz udało mi się jako pierwszej ustrzelić licznik na blogu Kominka, rozpętała się na fanpage`u prawdziwa gównoburza. Zostałam zaatakowana przez innych „lubisiów” profilu, chociaż niektórzy wcale w tym polowaniu na licznik nie brali udziału. Zostałam zmieszana z błotem, oskarżono mnie m.in. o brak honoru i znajomości zasad gry fair play. Dowiedziałam się, że po pierwszej wygranej powinnam była zrezygnować z kolejnych i dać szansę innym, dano mi też do zrozumienia, że muszę być oszustką i że w innych konkursach na pewno też oszukuję, chociaż jak widać było po wklejonych screenach, nie ja jedna klikałam na blogu, byłam jedynie o ułamek sekundy szybsza z zamieszczeniem screena na fanpage`u, więc nie wiem, gdzie było tu miejsce i czas na oszustwa. Organizator nigdy nie zabraniał nikomu brać udziału w żadnym konkursie, przeciwnie – zawsze zachęca do aktywności, która w tych konkursach, gdzie trzeba chwilę pomyśleć, wybitnie kuleje. W dyskusji mnie dotyczącej nie opowiedział się ani słowem po żadnej ze stron (chociaż podejrzewam, że też to o mnie mógł niepochlebnie pomyśleć), ale pod zbiorowym naciskiem zmienił zasady tej gry – od następnego razu nie będzie już „kto pierwszy, ten lepszy” – odbędzie się losowanie pośród osób, które licznik ustrzeliły. W żadnych konkursach na Kominku nie miałam takiego szczęścia, jak w licznikach, tylko raz udało mi się w losowaniu – w przeciwieństwie do innych osób. Może powinnam im też mieć coś za złe, albo o coś je oskarżać? Poczułam się po tym wszystkim naprawdę zniesmaczona i zniechęcona, zwłaszcza że na Kominku jestem aktywna codziennie, począwszy od odpowiedzi na „Dzień dobry”, a nie tylko na konkursach i to najłatwiejszych, jak osoba, która też raz licznik upolowała, ale brała udział w każdym następnym polowaniu i pierwsza rzucała we mnie kamieniem, gdy w kolejnych to mnie się udało…

    1. To trochę przykra sytuacja, ale ludzie zawsze muszą się na kimś wyżyć i będą mieli do organizatora pretensje. Źle kiedy konkurs jest rano, kiedy są w pracy, i źle kiedy wieczorem, kiedy ludzie spędzają czas towarzysko etc.
      W sumie dlatego ja zrezygnowałam z formuły, kto pierwszy ten lepszy, chociaż czasem ją stosuje, kiedy jest jakieś bardziej złożone zadanie-zagadka, jak np. z krzyżówką czy z rozszyfrowaniem autografów po Targach Książki.

      Ja mogę tylko zapewnić, że u mnie limitu na konkursy i wygrane nie ma, a wszelkie ewentualne hejterstwo ze strony innych uczestników będzie blokowane.:)

  2. Ja bardzo lubię konkursy, biorę udział w takich, w których są ciekawe książki:)
    Lubię różne zgadywanki, zagadki, rebusy, niestety odpadam w bardziej kreatywnych. układaniu wierszy, przeważnie moja odpowiedź mieści się w jednym zdaniu:)
    A jeśli wygrana książka nie jest w moim guście, oddaję znajomym lub wymieniam na inną:)

  3. A jeszcze chciałam dopisać:
    Portal kryminalny – wygrałam już kilka kryminałów,
    Szortal – przeważnie fantastyka, ale bardzo ciekawe konkursy:)
    Qfant – nieraz trzeba bardzo pogłówkować, ale warto:)

  4. Niezbyt często biorę udział w konkursach, a to z tego względu, że albo się zagapię, albo nie bardzo mam czas na główkowanie nad zadaniem, albo dochodzę do wniosku (to przy konkursach książkowych), że aż tak mi na danym tytule nie zależy, żebym miała go dołączać do wielu innych czekających na swoją kolej w czytaniu, więc może lepiej niech książka trafi do kogoś, kto szybciej ją przeczyta. Oczywiście robię wyjątki, ale niezbyt często. Sama też nie lubię organizować konkursów, bo zawsze się obawiam braku zainteresowania. Mam do zorganizowania jeden i zebrać się nie mogę. O_o

  5. Ja często biorę udział w różnych konkursach internetowych, najczęściej organizowanych przez blogerów. W samym kwietniu wygrałam pięć książek i w każdym konkursie musiałam przesłać jakąś kreatywną odpowiedź lub aktywnie odwiedzać bloga. Jeżeli ktoś nie bierze udziału, to z pewnością nie wygra 🙂 Pozdrawiam!

  6. No cóż, nie wszyscy maja zdolności by pisać wiersze, czy opowiadania, a produkowanie sie przez większość ludzi zakrawa na grafomanię. Ja nie udaje, ze potrafię, stad tez nie biorę udziału w takich konkursach. Chętnie brałabym udział w konkursach, gdzie nagradzana jest wiedza, ale jakoś takie rzadko sie organizuje. Ciekawe czemu. Poza tym, ja i tak nie mam co robić z książkami, wiec mi nie zależy, by wygrywać co popadnie. Co do booklips to jakoś nigdy jeszcze nie udało mi sie tam nic wygrać, a odpowiedzi wysyłam regularnie.

  7. Do Twojej listy dodałabym jeszcze Stopklatkę. Typowo dla filmomaniaków, chociaż pojawiają się też jakieś książki (zazwyczaj związane z jakimś filmem, który akurat do kin wchodzi). Kilka razy udało mi się tam jakieś bilety na przedpremierowe pokazy wygrać 🙂
    Ale tak jak napisałaś – najlepiej obserwować blogi i portale kulturalne na fb. Takim sposobem upolowałam już kilka biletów do kina, filmów na dvd czy książek (jedną zresztą od Ciebie :)).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *