Przedpremierowo: Niezwykła podróż fakira, reż. Ken Scott

Premiera 20 lipca.

Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie, wbrew zabawnemu, lecz prozaicznemu tytułowi zarówno filmu, jak i książki (precyzującej, że chodzi o szafę z IKEA) to tchnąca aromatycznymi zapachami i smakami, wystukująca rytmy hinduskiej muzyki oraz pełna miłości opowieść moralizatorska, w której zacierają się granice między rzeczywistością a wyobraźnią fakira. Jego historia zostaje opowiedziana trzem młodym rabusiom, których za przewinienia skazano na poprawczak. Ajatashatru Oghash Rathod, bo tak się nazywa tytułowy fakir, jest nauczycielem, który ma nadzieję, że jego niezwykła podróż, zmieniająca jego życie, będąca tematem jego opowieści, zmieni także życie chłopców. Mamy tu do czynienia z odwróconym motywem Szeherezady, gdzie to słuchanie, a nie opowiadanie, historii ma ratować życie.

Sama pełna barw życiowa przygoda fakira, od dziecka zafascynowanego katalogami IKEI i obiecującego mamie podróż do Paryża, w którą ostatecznie pojechał sam, gdzie pierwszego dnia w tym słynnym sklepie meblowym (bo jak jechać do Paryża, to tylko po to, by zwiedzić IKEA) poznał miłość swojego życia, a później utknął w szafie, kryje w sobie krytyczny komentarz w sprawie polityki zagranicznej, dotyczącej oczywiście uchodźców. Otóż Ajatashatru wskutek niefortunnych zdarzeń odbywa podróż dookoła świata, głównie Europy, gdzie stereotypowe myślenie urzędników o ludziach jego pochodzenia utrudnia rozpoznanie w nim turysty. Traktowany jako kolejny imigrant jest świadkiem, jak kraje między sobą przerzucają „kłopot”, odbierając uchodźcom podstawowe prawa człowieka, a później ma okazję zobaczyć, w jakich warunkach migranci zarobkowi pracują i żyją, mając nadzieję zarobić na utrzymanie rodziny mieszkającej tysiące kilometrów dalej. Mimo że narrator co nieco podkoloryzowuje swoją przygodę, a całość jest utrzymana w konwencji komedii, nie brak tu dramatycznych wątków, których tło nie przedstawia pozytywnego obrazu społeczeństwa Europy, co powinno skłaniać do autorefleksji i dyskusji. Czego nie czyni, zagłuszając je pięknymi ujęciami i kostiumami, wpadającą w ucho i prowokującą do tańca muzyką (czy zostanie wydany soundtrack?) i jakby nie było optymistycznym rozwiązaniem wszystkich wątków.

Całość ogląda się z prawdziwą przyjemnością, ciesząc się, że nie jest to kolejna nieśmieszna komedia, lecz optymistyczny, piękny wizualnie, atrakcyjny muzycznie i ciekawy fabularnie film z prostym przesłaniem o realizacji marzeń. Doskonała propozycja na lato.

Ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *