Lutowa trójka e-pik

Pora na lutową edycję wyzwania trójki e-pik. Szczegóły znajdziecie w tym wpisie. Tymczasem pora na opisanie moich zmagań z obecnymi kategoriami. Pierwsze wrażenie: „o matko! Poddaję się”. A później zaczęły deklarować się plany. regionalne klimaty Bytom przełomu wieków XIX/XX. Opowieść o życiu miasta – Przemysław Nadolski Niespodziewanie trafiony w czasie okazał się ten urodzinowy prezent, […]

Kryminał czy telenowela? (Morderstwo w Hotelu Kattowitz – Marta Matyszczak)

W takich chwilach nie czuję się komfortowo i z powodu takich momentów lepiej nie poznawać autorów, by nie mieć później dylematu, czy pisać im krytycznie, czy lepiej przemilczeć. Zostałam jednak zobowiązana do tego, by napisać premierową recenzję nowej powieści Marty Matyszczak, więc piszę, licząc, że niniejszy tekst przyczyni się do tego, że przy kolejnych jej […]

KNG dzień IV: Nauczycielka, Miłość w Mieście Ogrodów, Szatan kazał tańczyć

Z pewnym opóźnieniem relacjonuję kolejne dni festiwalu Kina na Granicy, z którego już wróciłam. Ogólne refleksje podsumowujące pojawią się w ostatnim wpisie – prawdopodobnie pojutrze. Tymczasem wracam do filmowych doświadczeń z poniedziałku (o hotelowych pisałam na prywatnym koncie FB – one przyczyniły się do pewnych opóźnień w relacjonowaniu). Z pewną przykrością muszę stwierdzić, że po […]

Hitchcock pochodzi ze Śląska, czyli „Komisorz Hanusik i Sznupok” Marcin Melon

Kiedy w XIX wieku tworzono wielką literaturę, z jednej strony miała ona nawoływać Polaków do wielkich czynów by uzyskać niepodległość, z drugiej zaś sama w sobie miała ożywiać język ojczysty, jeden z elementów tworzących świadomość narodową. W ostatnich latach możemy zaobserwować coś podobnego na Śląsku, gdzie lokalni patrioci dążą do Autonomii Śląska. Język śląski, który […]

Żółta kartka, czyli kurs tańca towarzyskiego

Wiedziałam, że prędzej czy później poświęcę post tańcu. Jeszcze nie wiedziałam, o czym dokładnie napiszę, bo na pewno nie mam kompetencji, by pisać poradniki, jak tańczyć. Zresztą takich video poradników jest już sporo (z rysunków i pisemnych instrukcji nauczyć się jest trudno). Nie chciałam też przybliżać historii tańca, bo od tego jest literatura, ewentualnie na […]

To nie jest dziennik (Wieloryby i ćmy – Szczepan Twardoch)

Muszę przyznać, że znajomość z twórczością Twardocha zaczynam od nietypowej strony, bo od jego dzienników, czyli można by powiedzieć, że od jego najbardziej osobistej strony. No powiedzmy. Po prozę Twardocha sięgnę niewątpliwie w przyszłym roku, ale to nie dlatego, że Wieloryby i ćmy mnie zachwyciły. Absolutnie nie. Dzienniki nie miały u mnie szczęścia, gdyż sięgałam do ich […]