Podsumowanie lutego

Chyba jest to pierwszy stos, kiedy podczas publikacji mam prawie wszystkie książki przeczytane. Jedynie Spóźnione wyznania zaczęłam dzisiaj czytać. A nad nimi:

Ewangelia według Piłata – Eric-Emmanuel Schmitt

Tajemnica pani Ming – Eric-Emmanuel Schmitt (ta wraz z powyższymi od wyd. Znak)

Nomen Omen – Marta Kisiel (zakup własny)

Zimowa opowieść – Mark Helprin (od wyd. Otwarte)

Wysiedleni – Dariusz Kaźmierczak (od wyd. Combo)

Krakowskiego stosu tym razem nie będzie, bo składałby się z jednej książki. Dołożę ją następnym razem (a będzie do czego, bo lista lektur na ten semestr zapowiada się smakowicie).

Przeczytanych: 12 (jak na 3 tygodnie wolnego to niewiele, filmy zdominowały, bo tych obejrzałam 19)

W tym: 11 egzemplarzy recenzencki i 1 „Z półki” (czyli zgodnie z moimi planami, ta jedna „Z półki” wynikła z potrzeby przeczytania czegoś niefabularnego).

W tym miesiącu poznałam literacko nowy kraj -> Dominikanę (Czas motyli)
Ale dominowała literatura amerykańska nad tytułami polskimi, francuskimi i irlandzkim.

Najwyżej oceniłam Wybory Ruty Sepetys i Suchą sierpniową trawę Anny Jean Mayhew

Rozczarowaniem miesiąca okazała się być podlinkowana wyżej Zimowa opowieść.

Spotkania kulturalne w jakich brałam udział w tym miesiącu to: Wielka Wymiana Książkowa w Zabrzu i wystawa Grzegorza Skrzypka „Koniostwory”.

Cóż, doszło do tego, że kategorię spotkań powinnam podzielić na udane i rozczarowania.  Ale o co chodzi, wyjdzie w rozliczeniu realizacji planów na mijający miesiąc.

Plany na luty: (rozliczenie)

– ponieważ 3/4 miesiąca spędzam w domu, to raczej nie ma co planować aktywnego zewnętrznego życia kulturalnego, mimo to mam nadzieję, że uda mi się pójść, do któregoś z pobliskich multipleksów – nie udało mi się, ale byłam wczoraj/dzisiaj w Kinie pod Baranami na „Tajemnicy Filomeny”. Film polecam!

– liczę, że ŚBK, pomimo wczorajszej bardzo udanej wymiany książkowej, zechce się spotkać jeszcze raz w tym miesiącu – w sumie to nie był dobry miesiąc na spotkania blogowe, ostatecznie nikt nie podjął się organizacji spotkania, ale i mnie się nie chciało wychodzić z domu

– oczywiście druga edycja Artefaktowego spotkania blogerów książkowych! – Dało mi ono (za)dużo do myślenia nad sobą i doborem towarzystwa. Nic nie może trwać wiecznie, pora na zmiany.

– ponadto skończenie prac zaliczeniowych i najlepiej rozpoczęcie pisania pracy rocznej – prace napisane, za roczną umyślnie się nie wzięłam na rzecz odpoczynku

– oczywiście praca – dużo jej nie miałam 😉

– z mniej fajnych rzeczy to zdiagnozowanie pewnych niepokojących objawów – zrobione.

– obejrzenie wszystkich filmów na dekoderze i zmobilizowanie się do pisania ich recenzji – obejrzenie można zaliczyć, choć zostały 2 stare filmy, to w tzw. międzyczasie nagrałam sporo nowych tytułów. A recenzowanie to przegrana sprawa ;-P

– nadgonienie zaległości w egzemplarzach recenzenckich (pożyczki idą na dalszy plan- przepraszam!) – wystarczy zerknąć w powyższe statystyki.

Jestem niesamowicie zadowolona z tego, że od 4.02 lutego udaje mi się codziennie coś na blogu publikować. Chciałabym, żeby tak zostało, żebym wytrwała z taką organizacją czasu, bo daje to sporo satysfakcji, ale po ostatnim tygodniu jestem tak wycieńczona, a równocześnie entuzjastycznie nastawiona na nowy semestr i nowe wyzwania (choć ich ilość może być przytłaczająca)… Że jedynie co mogę teraz zrobić, to opublikować post i iść spać. Dobranoc! 😉

2 thoughts on “Podsumowanie lutego

  1. Ja tylko dodam, że bardzo chciałam zobaczyć „Zimową opowieść”, ale złożyło się tak, że w końcu nie obejrzałam i wszyscy mówią, że dobrze, bo słabe. Szkoda, że książka również na kolana nie powala, jak piszesz 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *