Sam stwórz komiks, czyli… Tytus, Romek i A’Tomek

Kojarzycie komiksy Tytus, Romek i A’Tomek? To była kultowa seria w okresie PRL-u, więc bardziej kojarzona przez pokolenie moich rodziców i starszych. Osobiście z komiksem, chyba, się nie zetknęłam. Bohaterów przyszło mi na dobre poznać dopiero podczas gry wydanej ostatnio przez Egmont. Gra mniej niż na samych bohaterach i przeżywanych przez nich przygodach, skupia się bardziej na samej formie ich opowieści, czyli komiksie.

Gracze wcielają się w stwórców komiksów, którzy muszą zdobyć bohaterów, stworów, pojazdy, teksty i miejsca akcji, aby stworzyć kompletny komiks. Za każdy ukończony komiks otrzymują kokosy, których wartość jest równa punktom otrzymanym za żetony elementów kadrów. Ponadto gracze mogą otrzymać nagrodę za najlepszy komiks w danej rundzie (który uzyskał najwięcej kokosów), za pierwszy komiks w kategorii Tytus, Romek lub A’Tomek, za najlepszy i najgorszy komiks na koniec gry oraz za najlepszy komiks w poszczególnych (jw.) kategoriach. Wygrywa gracz, który zdobędzie najwięcej punktów.

W jaki sposób zdobywa się elementy do gry? Żetony znajdują się na polach planszy, a gracze za pomocą debilarów (co za nazwa waluty!) licytują się o nie. Kto wygra licytację, ten zdobywa wszystkie żetony z danego pola i umieszcza je na swoich kartonikach z komiksami do wykonania. Każdy kartonik z komiksem jest inny, wymaga innego rodzaju elementów. Żetony można wymieniać na inne (np. te zdobyte w kolejnej licytacji), ale nie można zmieniać ich położenia między kartonikami.

Nie przepadam za mechaniką licytacyjną, zwłaszcza kiedy gracz ma ograniczone dobra i właściwie wynik licytacji zależy od naszej decyzji (nie funduszy), czy damy drugiemu graczowi zdobyć żetony czy nie (widać to szczególnie podczas rozgrywki dwuosobowej). Chyba jedyną udaną grą licytacyjną, w którą grałam, były Demoludy i w ten sposób doszłam do pochopnego wniosku, że ciekawą licytację zapewnić może Reiner Knizia. Potem odkryłam, że mechanika Tytusa, Romka i A’Tomka również jest skonstruowana przez niemieckiego projektanta gier. Jestem rozczarowana efektem, bo szczerze mówiąc gra jest atrakcyjna tylko przez sam temat. Sama rozgrywka okazała się mało ciekawa. Śmiem przypuszczać, że największą rzeszą odbiorców okaże się grupa fanów tych bohaterów oraz dzieci. I chyba do tej drugiej grupy odbiorców mechanika, przez swoją prostotę, została dostosowana.

Mnie bardziej interesowało to, w jaki sposób można przełożyć na mechanikę gry akt twórczy. Mechanika matematyczna pozwala patrzeć na tworzenie dzieła komiksowego jak na taśmową produkcję samochodów. Od gracza nie wymaga się kreatywności, lecz jedynie odpowiedniego dysponowania pieniędzmi, by zdobyć środki na ukończenie dzieła (faktem jest, że produkcja komiksu jest kosztowna). Co mi nieco przypomina działanie „pisarzy”, którzy płacą wydawcom za wydanie swojej książki. W sumie jedynym zyskiem, jaki otrzymuje gracz za stworzenie komiksu, są kokosy oraz punkty za otrzymane nagrody. Ilość kokosów stanowi tu wartość komiksu, nie tylko materialną (dzięki czemu gracz może zdobyć przewagę w rywalizacji), ale też merytoryczną, bo na ich bazie przyznawane są nagrody za np. najlepszy komiks.

Z gry wynika też jedna życiowa prawda. Lepiej zrobić mniej, ale bardziej wartościowych komiksów niż produkować ich więcej i szybciej. Oczywiście ta myśl odnosi się nie tylko do komiksów.

Dzieciom z rodzicami mogę polecić, bardziej doświadczeni gracze będą raczej się nudzić. A dla fanów Tytusa, Romka i A’Tomka gra będzie stanowić kolejny gadżet do kolekcji, który jest atrakcyjny graficznie i wykonany z solidnego materiału.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *