Body / Ciało, reż. Małgorzata Szumowska

Szumowska nie boi się poruszać trudnych i kontrowersyjnych tematów. Była pierwszą osobą w Polsce, która stworzyła film o homoseksualizmie duchownych (choć tu poza próbą podjęcia tematu, zrobienia pierwszego kroku w stronę desakralizowania postaci księdza – moim zdaniem film nie zasługuje na większą uwagę, bo realizacja wyszła miałko: zamiast refleksyjnego oraz szokującego obrazu dostałam bezbarwną historię zagubionego bohatera).

Ciało jest obrazem oscylującym między światami ducha i cielesności. Każdy z bohaterów ma problemy krążące wokół ciała. Jest tu nastolatka cierpiąca na zaburzenia jedzenia, matka po utracie dziecka, alkoholizm prokuratora zajmującego się zwłokami i gdzieś w tle pojawia się kasjer transseksualista. Łącznikiem ze światem zmarłych jest terapeutka, która po śmierci ojca odkryła w sobie zdolności spirytystyczne. Jest osobą, która daje nadzieję osobom pogrążonym w żałobie i pełni funkcję pośrednika między żałobnikiem a zmarłym. Co ciekawe, sama terapeutka nie ma wypracowanej żałoby. Pogrążona w melancholii po utracie dziecka wciąż trzyma łóżeczko i akcesoria dziecięce, okłamuje matkę opowiadając o postępach jej wnuka oraz tłumi popędy seksualne patrząc z niechęcią na całującą się parę nastolatków pod blokiem i ubierając się po babcinemu, czym maskuje kobiece atrybuty. Zastanawiam się, czy relacje Anny z psem też należy, czy w ogóle można podpiąć pod seksualne problemy.

Zasadniczym wątkiem w filmie jest pełna nieporozumienia relacja córki anorektyczki z ojcem alkoholikiem, którzy stracili matkę i żonę. Ich problemy to skutek nieprzepracowanej żałoby. Elementem tego przepracowania jest zrobienie porządku z rzeczami zmarłej. Pomagająca Oldze w szpitalu i świadcząca usługi medium Anna staje się w pewnym momencie jedynym łącznikiem nie między żyjącymi członkami rodziny i zmarłą, ale między ojcem i córką. Potrzeba było stołu i wielogodzinnego czuwania (oraz chrapania Anny), aby oni siebie zauważyli i nawiązali prawdziwy kontakt. W tym momencie psychoterapeuta staje się zbędny i powinien odejść.

Podczas dyskusji po seansie filmu stwierdzono, że ten film jest antyreklamą usług psychoterapeutycznych. Przedstawiciele kręgu terapeutycznego starali się bronić filmowy obraz środowiska psychiatrycznego jako skróconą (z względu ograniczeń technicznych) kompilację życia terapeuty, który ma także swoje nieprzepracowane problemy. Ponadto obraz Szumowskiej ma pokazywać różne sposoby podejścia do pacjenta, indywidualne techniki terapii, których charakter bywa kontrowersyjny, ale cel mają wspólny – pomóc pacjentowi.

I na koniec jeszcze jedna uwaga, humor w filmie jest obecny, ale to nie czyni z niego komedii, bo nie taki był zamiar. Śmiech wywoływany u widza jest koniecznym mechanizmem obronnym, aby nie wyjść z seansu na kacu, jak to się dzieje po filmach Smarzowskiego.

8 thoughts on “Body / Ciało, reż. Małgorzata Szumowska

  1. Koniecznie muszę obejrzeć.

    Jest wiele takich filmów, które niby wywołują śmiech, a jednak jest to raczej śmiech gorzki, śmiech przez łzy. Dziwnym jednak trafem ludzie je źle oceniają, bo wypadają „słabo jako komedie”, a przecież nie o komizm powinno w nich chodzić…

    1. Owszem. Tu występuje raczej czarny humor. Natomiast to co ludzi na sali najbardziej bawiło to pojawiające się w dialogach… wulgaryzmy. Co mnie z kolei razi, bo owszem czasem k-a zabrzmi zabawnie w subtelnej mowie, ale kiedy to staje się regularnym akcentem wypowiedzi, a ludzi dalej to bawi, to już czuję się zniesmaczona.

    1. Dziękuję za zwrócenie uwagi na niepoprawną wersję tekstu. To skutek zmiany (lub też dodania) wyrazów i sformułowań bez dostosowania do nich reszty zdania. W tym przypadku „się” zostało po czasowniku zwrotnym, które zastąpił czasownik „oscylujący”.

  2. W jednej recenzji przeczytałam, że w Anglii widzowie „umierali ze śmiechu”. Uważam, że przy ekstremalnie czarnym poczuciu humoru ten film JEST (czarną) komedią.
    Jeżeli chodzi o zaburzenia odżywiania bohaterki, to niestety widać, jak nieświadome jest społeczeństwo – choroba Olgi to nie anoreksja (albo raczej NIE TYLKO anoreksja), ale bulimia. Film porusza tematy tabu, m.in. ed [eating disorders]. Dobrze byłoby, żeby ludzie przy okazji dowiedzieli się czegoś więcej o bulimii i anoreksji – to nie jest fanaberia pustych dziewczynek, tylko społeczny problem o bardzo dużej skali. I mówię to ja – walcząca z bulimią,studiująca, pracująca, otwarta i ambitna studentka. Ten film jest świetny, polecam go wszystkim – każdy odczyta w nim zapewne inne przesłanie. Niemniej, zmagającym z ed może okazać się bolesnym doświadczeniem (które, mimo wszystko, warto przeżyć). Polecam film a wszystkich podejmujących walkę z bulimią zapraszam na mojego bloga (razem razniej 😉 )

    1. A wiesz, że właśnie chciałam napisać, że to bulimia, ale stwierdziłam, że skoro w opisie filmu piszą o anoreksji to może taki był zamiar, a chorobę pokazali niejednoznacznie.

      1. Tak naprawdę, żeby być superdokładnym, to Olga zmaga się chyba z tzw. anoreksją bulimiczną – w której oprócz jadłowstrętu występują ataki bulimiczne.

        Trzeba zdawać sobie sprawę, że obie choroby mają podłoże psychiczne i nie jest to „widzimisię” nastolatek. To głupie stereotypy, których nie wolno powielać. W wielkim skrócie – ANOREKSJA to JADŁOWSTRĘT, długotrwałe NIEJEDZENIE, a BULIMIA to choroba, w której po NAPADACH obżarstwa następuje PRZECZYSZCZANIE (np. poprzez wymiotowanie).

        Tak jak mówię, nie jestem specjalistką, ale uważam, że przy okazji tego filmu jak najwięcej powinno się mówić o tym, czym się różnią te choroby, kogo dotykają – a przede wszystkim, dlaczego w ogóle tak wiele osób na nie cierpi. No i jeszcze jedno – że ed się leczy (chociaż wcale nie jest łatwo wrócić do normalności).

        Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *