Jung Chang, Jon Halliday, „Mao”,

Choć książkę o towarzyszu Mao przeczytałem ponad pół roku temu, wciąż głęboko tkwi ona w mojej pamięci. Jest to historia bezwzględnego, przebiegłego i zarazem inteligentnego karierowicza, niedoścignionego w swojej pomysłowości i intrygach. Niestety tutaj kierunek jest tylko jeden, a mianowicie jak oszukać swoich konkurentów politycznych. Dobitnym przykładem niech będzie fakt, w jaki sposób Mao stał się dowódcą wojskowym, kluczenie jego armii w czasie Długiego Marszu wobec sprawy Zhang Guotao czy choćby przyczyna rozpoczęcia Rewolucji Kulturalnej mającej na celu usunięcie Liu Shaoqi. W polityce Mao cena nie grała roli, tak samo, jak i ilość ofiar, które należałoby poświecić. Czytając książkę, odnosi się wrażenie, iż Mao de facto nie był nawet  komunistą, a samą ideę traktował jedynie jako ścieżkę do osiągnięcia celu. A jak było w rzeczywistości? Czy Mao Zedonga można rzeczywiście nazywać ideowym komunistą czy jedynie bezwzględnym karierowiczem? Na początku jego zaangażowanie choćby jako bibliotekarza Uniwersytetu Pekińskiego ukazuje go jako poszukiwacza prawdy, zadającego trudne pytania ignorującym go wykładowcom. Lecz późniejszy Mao to droga przez mękę jego bliskich, towarzyszy broni i rodaków. Za jego bezwzględność w marszu po władzę i ego bycia przywódcą Komunistycznego Świata naród Chiński zapłacił ofiarę ponad 65 mln ludzi.  Długi Marsz, wielki głód związany z marzeniem o industrializacji i bombie atomowej, Wojna Koreańska, Rewolucja Kulturalna to tylko niektóre z krwawych kamieni milowych rządów Mao. Wskazują one wyraźnie na ukierunkowanie jego działań na osiągnięcie wyłącznie własnego sukcesu oraz stworzenie kultu własnej osoby. Mao jednak jako wierny uczeń Stalina znacznie przerósł mistrza, wymykając się całkowicie spod jego kontroli. Jego nieobliczalność i żądza władzy doprowadziły do rozłamu w stosunkach ZSRR-Chiny, a Nikita Chruszczow określił go wręcz mianem „szaleńca na tronie”.

Książka Jung Chang i Jona Halliday`a dzięki wielu niepublikowanym i niedostępnym wcześniej rosyjskim źródłom przedstawiła postać Mao jako twórcę krwiożerczego totalitaryzmu wypadającego w ocenie znacznie gorzej niż reżim hitlerowskich Niemiec i Związku Radzieckiego za panowania Stalina.

Polecam tę pozycję wszystkim miłośnikom historii oraz tym, który chcą wiedzieć, jak działają tryby polityki. Niestety nie jest to nastrajającą optymizmem historia. Co prawda czas Mao pokazał następcom CHRL, iż droga czystego komunizmu nie prowadzi do celu i po jego śmierci nastał okres Deng Xiaopinga kierującego kraj ku „komunizmowi z ludzką twarzą”.  Jednakże Mao w Chinach wciąż przedstawiany jest jako bohater, twórca potęgi CHRL. Mimo potężnego głodu i cierpień pokoleń indoktrynacja osiągnęła swój cel. Badania opinii publicznej w Chinach wykonane na 120. rocznicę urodzin Wielkiego Sternika wykazały, iż dla 85% badanych respondentów osiągnięcia Mao są ważniejsze od jego błędów. Hitler, Stalin, Pol Pot zostali osądzeni przez historię własnych krajów. Opinia o Mao, mimo że jest odpowiedzialny za 65-70 mln ofiar (i to tylko w okresie pokoju), w Państwie Środka ma się jednak całkiem dobrze. Jego wizerunek wisi na bramie pekińskiego Zakazanego Miasta, a także widnieje na wszystkich współczesnych banknotach obiegowych.

Mimo że to poważna książka historyczna, napisana jest bardzo przystępnym i interesującym językiem. Jednak należy zaznaczyć, iż bohater jest nietuzinkowy. Przygoda towarzysza Mao wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Absolutny triumf zła bez żadnych konsekwencji. Dziesiątki milionów ofiar a nasz bohater spokojnie odchodzi na atak serca 9 września 1976 roku przez nikogo nie niepokojony, ostatniego dnia czytając jeszcze sobie gazetę.

Jung Chang, Jon Halliday, „Mao”, Wydawnictwo Albatros, 2007

1 thought on “Jung Chang, Jon Halliday, „Mao”,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *