Przedpremierowo: Na głęboką wodę, reż. James Marsch

Premiera 29 czerwca!

Twórcy filmowi zaadaptowali historię amatora-żeglarza Donalda Crowhursta, który nieoczekiwanie zdecydował się wziąć udział w wyścigu i samodzielnie bez przystanku na lądzie opłynąć Ziemię, pobijając przy tym rekord czasowy. Miała mu w tym pomóc specjalnie zaprojektowana łódź o wyjątkowych jak tamte czasy osiągach. Sukces w tak prestiżowym wyścigu zapewniłby rodzinnej firmie grono klientów, reperując przy okazji rodzinny budżet. Pomimo sporego opóźnienia momentu wypływu, niesprzyjającej pogody, całkowitego braku doświadczenia oraz wad i niedociągnięć konstrukcyjnych, 31 października 1968 roku Donald wyrusza na podbój świata.

Historia sama w sobie jest na tyle intrygująca, przez to, że nie znamy jej wszystkich elementów. Jej częściowy przebieg odtwarza się na podstawie notatek żeglarza. Sama decyzja Donalda i związane z nią okoliczności, by wyruszyć w rejs, budzi tyle emocji, że twórcy musieliby dysponować wyjątkowymi umiejętnościami, aby zepsuć tę historię. Częściowo tajemnicza, częściowo oparta na kłamstwach przygoda Crowhursta sama się broni i doskonale nadaje się na scenariusz filmowy. Zwłaszcza że losy żeglarza nie są bardzo dobrze znaną historią, szczególnie polskim widzom. Jest to opowieść nie tylko o marzeniach, za których spełnienie ludzie są gotowi zapłacić najwyższą cenę, ale też o dumie, o miłości i małżeńskich trudach, o rodzinie i o środowisku dziennikarskim, bywającym nie raz piekiełkiem, ale też niezbędnym kanałem do uzyskania rozgłosu i sławy.

Podobny do Colina Firtha, prawda?

Mimo takiej niezwykle ciekawej historii film Na głęboką wodę jest tylko poprawny”. Jego bohaterowie zostali dobrze wykreowani przez aktorów, na których zawieść się nie można: w roli Donalda wystąpił Colin Firth, a jego żonę zagrała Rachel Weisz. Nie można też nic zarzucić stronie wizualnej i technicznej filmu. Problem tkwi w tym, że historia staje się emocjonująca dopiero w dalszej części filmu. Wtedy wówczas pojawiają się pytania o motywację działań bohatera, czy ktoś mógł wpłynąć jeszcze na zmianę jego decyzji, czy prócz zżerającej bohatera choroby psychicznej pozostało jeszcze miejsce na dumę i wstyd? Czy Donald rzeczywiście kochał swoją żonę i dzieci, czy w tych specyficznych okolicznościach wzięła górę egoistyczna natura? Na te pytania nie ma jasnych odpowiedzi. Jednak pierwsze 2/3 filmu są po prostu nudne – obserwujemy przygotowania do konkursu, a potem pierwsze dni podróży, które wydają się monotonne. Mimo trudnej sytuacji bohatera sceny te są pozbawione dramaturgii. A przecież w jego głowie trwa wciąż wewnętrzna walka czy wrócić pokonanym na tarczy, ale na łono rodziny, czy uciec od odpowiedzialności za swoją porażkę.

Podsumowując, miło popatrzeć na piękny duet Firth i Weisz, ale to trochę za mało, by zrobić z filmu wielkie dzieło. Być może twórców zablokowała zbyt duża chęć uszanowania postaci i jej rodziny i nie byli zdolni wyjść poza dość udaną, trzeba przyznać, próbę wiernego i przezroczystego odtworzenia życia żeglarza. Gdyby opowieść ta miała inne zakończenie, podejrzewam, że film nie pozostawiłby w nas żadnego śladu. Jednakże warto obejrzeć Na głęboką wodę dla samej historii, która powinna skłaniać do głębokiej refleksji.

Ocena: 6/10

Post scriptum

Mimo upływu czasu Donald Crowhurst pozostawia po sobie wciąż trwały materialny ślad utrwalony nie tylko w postaci filmu. Na zdjęciu jego zniszczona łódź, która ponoć wciąż tkwi w tym samym miejscu. Jego historia poruszyła wielu ludzi i nie stanowi problemu znalezienie ciekawych materiałów dotyczących jego rejsu. Dla chcących głębiej zapoznać się z jego historią proponuje natomiast interesujący materiał anglojęzyczny znaleziony na stronie poniżej:

https://follymatters.wordpress.com/tag/donald-crowhurst/

Bohater filmu doczekał sie również książki na swój temat The Strange Last Voyage of Donald Crowhurst autorstwa Nicholasa Tomalin’a and Ron Hall’a. Być może po premierze filmu i wzmożonemu zainteresowaniu historią Crowhursta książka doczeka się polskiego tłumaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *