Przedpremierowo: Trafikant – Robert Seethaler

Premiera 27 lutego!

W Trafikancie najstraszniejsze sceny rozgrywają się poza literackim opisem, w świadomości czytelnika, który nie tylko zna historię, ale też ma w pamięci obrazy, literackie czy filmowe, wojennej rzeczywistości. Tej, której preludium stanowi czas akcji powieści Roberta Seethalera. Tej, której nie może sobie wyobrazić Franz, główny bohater. Z nim z małej wioski na północy Austrii przenosimy się do Wiednia. Jest rok 1937.

Aby mieć wyobrażenie, gdzie leży źródło wstrząsu, z jakim zostaje czytelnik po zakończeniu lektury, trzeba poznać protagonistę. Do siedemnastego roku życia chłopiec zwany przez miejscowych człowiekiem lasu beztrosko żyje w niewielkim miasteczku. W przeciwieństwie do swoich rówieśników nie musiał pracować, gdyż odbywające się w stodole z comiesięczną regularnością chwile przyjemności jego matki z pewnym miejscowym bogaczem owocują pokaźnym czekiem, pozwalającym dwuosobowej rodzinie godnie przeżyć okres do kolejnego wynagrodzenia. Czas dostatku mija wraz z burzą, która zabrała arystokratę na tamten świat. Matka, widząc delikatne, blade dłonie syna, wie, że fizyczna praca nie jest dla niego, dlatego postanawia wysłać go do starego znajomego trafikanta, który w ramach długu wdzięczności zgodził się przyjąć Franza. W ten sposób młodzieniec po raz trzeci w życiu opuszcza swoją rodzinną miejscowość, tym razem na dłuższy okres.

Jak można przewidzieć chłopiec nie potrafi odnaleźć się w dużym mieście, w czym nie ułatwia mu panująca atmosfera przejawiająca się wzrostem nastrojów nazistowskich i antysemickich. Niezrozumienie zachowań społecznych idzie w parze z pierwszym niepowodzeniem w miłości, którego przebieg podkreśla nie tylko, oczywisty w tym wieku, brak życiowego doświadczenia, ale także nieznajomość pewnych profesji i instytucji. Mam tu na myśli zarówno naiwne marzenia o stałym związku z prostytutką, w moim odczuciu Franz do końca nie skojarzył zachowań Anezki z tą profesją, jak i odważne oraz pełne spokoju podejście chłopca w kontakcie z przedstawicielami Gestapo. Choć Franz jest głównym bohaterem i zasadniczo świat oglądamy z jego perspektywy, nie poznajemy jego myśli i to sprawia, że jawi się on jako niedojrzały, zagubiony i naiwny chłopiec, mimo szczerych chęci nieumiejący zrozumieć praw rządzących światem, w którym przyszło mu żyć.

Odpowiedzi na liczne pytania, które stawia, Franz szuka u zaprzyjaźnionego klienta Trafiki profesora Freuda. Słynny psychoanalityk jest postacią Trafikanta, która z pewnością przyciągnie wielu czytelników. Tu poznajemy go w ostatnich latach jego życia, tuż przed emigracją w 1938 roku do Londynu, gdzie rok później umrze. Nie brakuje w powieści szczegółów z jego życia, jak choćby zmagania Freuda z protezą. Choć psychoanalityk szczytową formę ma za sobą, wciąż na jego kozetce pacjenci wyjawiają swoje senne marzenia, profesora jednak te wynurzenia nużą i zaczyna dostrzegać bezsens swoich teorii i publikacji. Młody Franz, choć początkowo irytuje Freuda, z czasem wydaje się miłą odmianą, powiewem świeżości. W chłopcu wiernie realizującym jego porady widzi plastyczną masę do ukształtowania – profesor znowu czuje, że ma na coś wpływ. Tymczasem dla Franza znajomość z Freudem jest kolejnym, po dewastacji trafiki krwawymi napisami określającymi to miejsce jako przyjazne dla Żydów oraz aresztowania jej właściciela pod zarzutem sprzedaży nieprzyzwoitych materiałów ludności żydowskiej, namacalnym źródłem doświadczeń antysemickiej polityki. To pozwoliło młodzieńcowi zrozumieć, dlaczego jego trafikę odwiedza coraz mniej klientów, a zarazem dzięki rozmowom z Freudem przyciągnąć nową klientelę zaciekawioną wypiskami na kartce naklejonymi na drzwiach, wszak bohater postanowił nie tylko zapisywać swoje sny, ale też dzielić się nimi ze światem. Być może licząc, że jeśli on nie potrafi odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości, to może jego marzenia senne pozwolą nie tylko jemu, ale też komuś z zewnątrz ją, choć częściowo, pojąć.

Trafikant nie jest wymagającą powieścią. Linearna narracja, przystępny język, choć niebanalny, ponieważ autor nie oszczędza na epitetach dotyczących najmniejszych detali przedmiotów, nadają tej opowieści filmowego charakteru, dlatego nie jestem zdziwiona tym, że w zeszłym roku powstała jej ekranizacja, którą zresztą bardzo chętnie obejrzę. Książka Seethalera pozostanie w pamięci nie tylko ze względu na historyczną aurę, ale przede wszystkim z powodu zakończenia. Poprzednią powieścią, której zakończenie tak mnie rąbnęło, była Dokąd odchodzą parasolki? Alfonso Cruza. Chyba zacznę kolekcjonować te zakończenia (na przekór Sprzedawcy początków powieści), które bezczelnie zdradzę w odrębnym wpisie.

1 thought on “Przedpremierowo: Trafikant – Robert Seethaler

  1. „Trafikant” to powieść, która pozwala czytelnikowi snuć własne refleksje. Oryginalna w swojej fabule, a samo zakończenie jest faktycznie warte ujęcia w specjalnym poście. Polecamy! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *