Poradnik dla blogerów, vlogerów, gamerów i instagramowiczów – red. nauk. Katarzyna Grzybczyk (+konkurs!)

Poradnik dla blogerów, vlogerów, gamerów i instagramowiczów jest skierowany właściwie do każdego użytkownika Internetu. I piszę tak, nie dlatego, że jestem przekonana, iż każdy internauta prędzej czy później będzie posiadał bloga, konto na Instagramie czy Facebooku. Chyba trudno użytkować Internet bez działań, które zostały opisane w tej książce. Co prawda, sporą część autorzy niniejszej publikacji poświęcają tłumaczeniu, co podlega ochronie prawnoautorskiej i w związku z czym co możemy, a co nie powinniśmy publikować na swoich blogach, vlogach, jeśli chcemy uniknąć sporów sądowych. A także wiele dowiemy się o tym, jak chronić naszą twórczość fotograficzną czy tekstową przed kradzieżą i plagiatem. Ale to nie wszystko.

Czy wiedzieliście, że udostępnienie na swojej osi czasu na FB linka do ulubionej piosenki z Youtube’a może być przestępstwem? Dlatego, że utwór ten mógł zostać nielegalnie wgrany na Youtube’a, w związku z tym wasze linkowanie jest traktowane rozpowszechnianie nielegalnych materiałów. O ile ściąganie piosenek czy filmów na własny użytek, na dysk komputera nie jest bezprawne, bo zawsze możecie się bronić niewiedzą na temat źródła pochodzenia pliku, o tyle udostępnianie tego dalej jest już przestępstwem, ponieważ nie macie prawa (umowy) do dystrybucji takich plików. Tak więc ściąganie ze strony popularnego gryzonia nie jest przestępstwem (pod warunkiem, że nie zachomikujecie pliku na swoim profilu, w ten sposób umożliwiając innym ściąganie pliku z waszego konta), ale ściąganie z torrentów już jest, bo ściągając plik, automatycznie go udostępniacie innym w sieci.

Czy jest to wiedza potrzebna tylko blogerom i vlogerom? No właśnie. Jestem pełna podziwu, ile praktycznej wiedzy znajduje się na kartach tej niewielkiej objętościowo książki (jej rozmiar i waga to kolejna z zalet – tę książkę można wszędzie ze sobą zabierać). Ogromnie się bałam, że zostanę przytłoczona paragrafami prawnymi i komentarzami, które wcale nie ułatwiają zrozumienie przepisów – jak to się często dzieje na wykładach z Ochrony własności intelektualnej. Zupełnie niesłusznie. Poradnik ten jest napisany naprawdę w przystępnej i lekkiej formie, autorzy wyjaśniają pewne terminy i zjawiska, ilustrując je wieloma przykładami z życia wziętymi (zarówno nawiązują do popularnych afer w środowisku medialnym, jak i przytaczają sytuacje z codziennego korzystania z Internetu). Nie brakuje humoru, autorzy bezpośrednio zwracają się do czytelnika, sprawiając wrażenie bezpośredniego kontaktu z doradcami.

Jedynie co mnie poirytowało (o czym już pisałam na FB), to dziwne rozumienie feminizmu przez jedną z autorek książki, która uważa, że mężczyzna proponujący kobiecie założenie bloga kulinarnego, uważa, że miejsce kobiety jest w kuchni i przez to nie należy się z takim typem zadawać. O ile mogło to zostać wypowiedziane częściowo w formie żartu, to jednak źle odbieram akcentowanie swojego światopoglądu w publikacjach, które dotyczą zgoła odmiennych spraw.

Śmiało zachęcam każdego do sięgnięcia po ten poradnik, bo moim zdaniem jest to jedna z najprzystępniejszych książek o prawie autorskim, którego lektura nie tylko nie jest nużąca, ale też wiele wiedzy z niej wyciągniętej zostaje w głowie. Ponadto wiem, że jest to publikacja, do której powrócę nie raz, gdy będę chciała się lub kogoś upewnić o prawomocności czynionych działań. Uważam, że jest to książka, która powinna znaleźć się w każdym domu, gdzie korzystanie z Internetu wykracza poza działania takie jak sprawdzanie pogody i przeglądanie wiadomości w serwisie informacyjnym.

KONKURS

I na koniec, chcąc choćby częściowo ziścić moje powyższe życzenie, zachęcam do udziału w konkursie, gdzie w sumie do wygrania są trzy egzemplarze książki Poradnik dla blogerów, vlogerów, gamerów i instagramowiczów, które na ten cel przekazuje wydawnictwo Difin.

Powędrują one do wybranych osób, które w komentarzu krótko napiszą o najdziwniejszej/zaskakującej sytuacji, z jaką spotkali się w Internecie? Może waszym największym blogowym hejterem okazał się sąsiad, którego wcześniej nie poznałaś/eś albo za pomocą jednego zdania w poście na FB staliście się twarzą tygodnia? Najciekawsze wypowiedzi zostaną nagrodzone. Na zgłoszenia czekam do końca przyszłego tygodnia 29.10 do północy. Nie zapomnijcie podać adresu mejlowego, bym mogła się skontaktować w sprawie adresu do przesyłki.

WYNIKI

Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w konkursie. Tak się złożyło, że książki powędrują do połowy z Was: Aro, Marcin i Natalia. Gratuluję! Na mejlu macie moją wiadomość z prośbą o adres, który przekażę wydawnictwu.
A pozostałym na pocieszenie dodam, że jeszcze w tym tygodniu wystartuje kolejny książkowy konkurs. 🙂

6 thoughts on “Poradnik dla blogerów, vlogerów, gamerów i instagramowiczów – red. nauk. Katarzyna Grzybczyk (+konkurs!)

  1. Najdziwniejsza sytuacja, z jaką się spotkałam w internecie, to to, że jestem w grupie z takimi zapaleńcami, którzy nie dość, że dużo czytają, nie dość, że dużo piszą o tym, co czytają, to jeszcze wciąż chce im się coś organizować dla innych. Od paru lat napełnia mnie to nieustannym zdumieniem 🙂

  2. A mnie wciąż zadziwia, ile świetnych osób mogłam było poznać dzięki Biblionetce i że te znajomości wciąż trwają. Mam też nadzieję, że będą trwać nadal. 😉

    Hejtera sąsiada na szczęście nie mam. 🙂

  3. Zupełnie niedawno zadzwoniła do mnie koleżanka z informacją, żę jej znajomy udostępnił na FB informację o kobiecie która poszukuje dawcy krwi o dość rzadkiej grupie którą koleżanka akurat ma. Zadzwoniła z pytaniem czy się zgłosić, bo to w sumie nie jej bezpośrednia znajoma, ale jej znajomy na FB tą wiadomość rozpowszechnia. Weszłam na jej stronę i wrzuciłam w wyszukiwarkę zdjęcie z rozpowszechnianą informacją i okazało się, że jakaś kobieta, której numer telefonu podano na tym ogłoszeniu nic takiego nie rozpowszechnia, tylko ktoś zrobił jej głupi kawał i jest teraz nękana telefonami od ludzi którzy tak naprawdę chcą jej pomóc.
    Najbardziej zaskoczyło mnie to jak można w ten sposób zniechęcić dobrych ludzi do pomagania, jednocześnie wykorzystując ich dobrą wolę w złej intencji.

  4. W młodości (zarówno ja byłem młody, jak i internet) prowadziłem stronę z materiałami do gier i poradnikami. Projekt został porzucony, ale w sieci nadal wisiał. Dużym zaskoczeniem, bardzo pozytywnym, były dla mnie dwa maile. Jeden w 4 lata po zakończeniu projektu, z podziękowaniem za świetne materiały. W drugim mailu ktoś miał dodatkowe pytania odnośnie materiału, który został publikowany… 11 lat wcześniej 🙂
    Wniosek dla mnie jest taki, że dobre treści potrafią zdziałać cuda 🙂

  5. W moim przypadku najdziwniejsza sytuacja miała miejsce podczas sesji egzaminacyjnej. Na roku złożyliśmy grupę na Facebooku do wymiany materiałów itp. Grupa miała charakter nieoficjalny, ale co najważniejsze należało do niej parę wykładowców.Jak to często bywa w czasie sesji student najmniej myśli o nauce a najwięcej o życiu leśnych zwierząt. W naszym przypadku, dzień przed egzaminem uchodzacym za jeden z najbardziej wymagających,była to piosenka grupy Duck Sauce Barbara Streisand. Piosenka miała to do siebie ze w internecie było pełno jej edytorów, które pozwalały na wpisanie dowolnej frazy. Jeden ze znajomych wstawił tam imię i nazwisko Profesora, którego dotyczył wspomniany wcześniej egzamin. Niestety zapomniał, że Profesor także był członkiem tej grupy. Teraz najlepsze. Następnego dnia gdy przystapilismy do egzaminu treść jednego z pytań brzmiała następująco:”Czyje imię i nazwisko przewija się w refrenie piosenki grupy Duck Sauce?
    Odpowiedzi to:
    A Barbara Streisand
    B Imię i nazwisko Profesora
    C Andrzej Gołota
    D Carl Popper
    To czego chyba nigdy nie zapomnę,to mina mojego kolegi i jego karnacja, która w jednym momencie zmieniła się w buraczaną oraz nasz wybuch śmiechu. Po latach wydaje się to dziecinadą niemniej wspomnienie zostanie na lata.

  6. Gdy zaczynałam blogować nie wierzyłam zbytnio w siebie. Bałam się odkryć samą siebie. Krok po kroku próbowałam nowego. Aż wpadłam na pomysł wywiadów z artystami. Myślałam, że nikt nie będzie chciał kontaktować się ze mną, bo jestem nie znana. Jednak warto próbować. Metodą prób i błędów przeprowadziłam już trochę wywiadów. Dzięki temu zrozumiałam, że nie można pozostawać na planach, trzeba je realizować,aby dojść do czegoś. Nie uda się? Ok, będzie kolejny dzień, który będzie korzystniejszy. Na koniec dodam, że większość wywiadów przeprowadziłam po angielsku, w którym jestem słaba. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie i wykonać sumiennie plan, który wyznaczyliśmy sobie. Nie tylko w Internecie, ale w każdej sferze naszego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *